|
|
Blog > Komentarze do wpisu
ZBIT.FG , EINE I CZASPRÓŻNIOWY
Jak się okazuje ,sąsiadem moim na blox-ie ,po profilu, jest zbit.fg Jeśli się pomyliłem z adresem tego blogera, to nie moja wina: on ma otwartych kilka różnych blogów ,wśród których prymarną rolę wydaje się odgrywać blog pornograficzny . Przejrzałem to i owo ,w miarę dokładnie , jego wersję dydaktycznej szczególnej teorii względności tu prezentowanej [ www.fg2002.webpark.pl ],którą autor nazywa bardzo skromnie “ nowa fizyka galileuszowska”. Bardzo pracowicie to zrobione i mogłoby się przydać np. nauczycielom fizyki w liceum, gdyby tamże –w chwili obecnej- teoria względności była nauczana. Oryginalność, lub niezwykłość tego podejścia jest wątpliwa, wystarczy zajrzeć do klasycznego kursu fizyki Wróblewski-Zakrzewski, Wstęp do fizyki , tom 1,rozdz.III,s.119-188 ,lub do pierwszej pracy [z roku 1957]przedstawiającej radiolokacyjną wersję szczególnej teorii względności Hermana Bondiego [na co zwrócił słusznie uwagę Eine],a także do publikacji z roku 1972 M.Sawickiego “Elementy teorii względności”, WSiP, Warszawa. Co wcale nie oznacza ,że zbit.fg od kogoś cokolwiek “zrzynał”, przeciwnie .Pewne szczegółowe kwestie rozwiązane u niego- moim zdaniem - nie są nawet poruszone przez wymienionych jego poprzedników. Czyli odwalił kawał solidnej roboty o wynikach wielce pożytecznych. Gorzej z rezonansem tej pracy. Niejaki Eine [prawdopodobnie fizyk],nie czytając pracy wykonanej przez zbit.fg ,a korzystając z pracy swego terminatora [magistranta lub doktoranta ?] i tam zawartych fałszywych opinii, napisał gdzieś w sieci, że rozważana praca wnosi coś nowego do fizyki. Zdanie takie ,niestety nie odpowiada prawdzie. Sytuację spotęgował bardzo tajemniczy bloger o nicku "czaspróżniowy" [www.czasprozniowy.blox.pl] ,który w kilkunastu odcinkach- wpisów na blox-ie w minionych dwóch latach, wkleił [nie wiadomo po co]dowolnie wybrane stronice z bliżej nie określonych kursów fizyki teoretycznej. Wymieniony bloger, w pewnym momencie zaczął wpisywać komentarze na blogu fg2002.webpark.pl,w których przekładał niektóre partie “nowej fizyki galileuszowskiej “ zbit-a” na język formalizmów geometrii różniczkowej i rachunku tensorowego ogólnej teorii względności.Oczywiście,czynił to bez jakichkolwiek uzasadnień,poprostu :z siebie,czyli z "sufitu". Moim zdaniem ,zastosował dowcip Bricmonta-Sokala ,by w oczach czytelnika-laika z fizyki podnieść wartość i cenność poznawczą “nowej fizyki galileuszowskiej” zbit-a. Zabieg nie tylko żartobliwy, ale może przede wszystkim zbędny. Na fizykę Arystotelesa, Galileusza i Newtona można spojrzeć “na nowo” ,jeśli się zastosuje aparat teorii wiązek włóknistych ,a przecież zbit na szczęście kategorii tego aparatu nie stosuje. Zbit bowiem nie przedstawia nowej fizyki. Przedstawia nowe ujęcie dydaktyczne [matematycznie – bardzo elementarne] problemów kinematyki newtonowskiej i einsteinowskiej. Czy to mało? poniedziałek, 14 lutego 2011, fizykomaniak
|